Wywiad z Pawłem Fornalskim

fornalskiPaweł Fornalski, prezes IAI S.A., spółki notowanej na NewConnect. Od 15 lat także główny architekt IAI-Shop.com, popularnej platformy do prowadzenia sklepu internetowego w Polsce. Z usług IAI-Shop.com korzysta już ponad 3000 e-sklepów, wysyłających 15 milionów przesyłek rocznie o wartości ponad 3 mld zł w samej Polsce. Jego praca i bogate doświadczenie zawodowe może być inspiracją dla innych. W ubiegłym roku platforma WhitePress umieściła Pawła Fornalskiego na liście 100 najbardziej inspirujących osób branży interaktywnej. Paweł Fornalski w wywiadzie zdradza między innymi, jakie są obecnie trendy w projektowaniu serwisów internetowych oraz jakich funkcjonalności oczekują klienci e-sklepów.

Prowadzi Pan działalność w branży e-commerce od kilkunastu lat. Czy rozwój rynku przerósł, zawiódł czy też spełnił Pana oczekiwania?

Paweł Fornalski: Gdy 15 lat temu zaczynałem swoją przygodę z branżą e-commerce, trudno było wyobrazić sobie jak będą wyglądały zakupy w sieci za kilkanaście lat. E-commerce jest ściśle związany z rozwojem internetu i technologii. Gdybym wymyślił smartfony i zasadę ich działania, to IAI prawdopodobnie zajęłoby miejsce Apple. A tak na poważnie, jeżeli popatrzymy na końcowy efekt, czyli dynamikę wzrostu przychodów, to że każdego miesiąca miliony Polaków kupują w sieci, w gazetach rzadziej spotyka się artykuły przestrzegające przed płaceniem w internecie, a w ich miejsce zamieszczane są recenzje produktów wraz z linkami do sklepów internetowych, to możemy stwierdzić, że wszystko potoczyło się według optymistycznego scenariusza.

Ponadto wzrost obrotów w Polsce pozwala przedsiębiorcom sensownie rosnąć i nie powoduje tego, że np. zbyt licznie pojawiają się u nas zagraniczni gracze. Przy tym rynek jest na tyle dynamiczny, że pozwala wszystkim spełniać oczekiwania inwestorów.

Jakich funkcjonalności oczekują od platformy klienci sklepów internetowych?

Paweł Fornalski: Dzisiaj klienci oczekują przede wszystkim niezawodności, bezpieczeństwa, wsparcia dla wysokiej jakości obsługi klientów (np. poprzez WMS automatyzujący czynności w sklepie internetowym). Coraz więcej sklepów internetowych zwraca uwagę na otwartość systemu oraz możliwość integracji z dodatkowymi narzędziami, wyspecjalizowanymi tylko w jednym obszarze. Szczególnie istotna jest integracja z systemami ERP czy też WMS dostosowanymi pod kątem danego klienta. Dzisiaj tylko nierozsądni przedsiębiorcy powierzają jednej firmie obsługę wszystkich aspektów związanych z prowadzeniem e-sklepu, oczekując, że uzyskają dzięki temu lepsze efekty. Co więcej, praktycznie nie spotyka się już projektów pisania sklepów „od podstaw” i – co mnie cieszy – wzrosła świadomość dotycząca faktycznie poniesionych kosztów przy tworzeniu platformy i ograniczeń oprogramowania typu open source.

Jakie są aktualne trendy w projektowaniu sklepów internetowych?

Paweł Fornalski: O ile, jeszcze parę lat temu, kwestia usability i właściwego zaprojektowania sklepów była istotna, o tyle dzisiaj mamy już wypracowane odpowiednie standardy i prawie idealne formaty budowy sklepów internetowych. Klienci coraz mniejszą wagę przywiązują do modyfikowania wyglądu sklepu, bo z reguły to, co otrzymują spełnia ich oczekiwania i trudno byłoby im zaproponować korzystniejsze rozwiązania, zwłaszcza w pierwszym etapie prowadzenia działalności. Coraz więcej klientów w ogóle w istotny sposób nie zmienia wypracowywanych przez nasz dział R&D propozycji wyjściowych (tzw. template’ów standardowych). Kosmetyczne zmiany dotyczą głównie ukrycia mniej istotnych elementów czy też powiększenia innych elementów na stronie. W projektach sklepów internetowych dominuje obecnie prosta forma i minimalizm.

Z jakiego projektu (współpracy ze sklepem internetowym) jest Pan szczególnie dumny i dlaczego?

Paweł Fornalski: Jestem dumny z tego, że tak wiele wspaniałych film nam zaufało i powierzyło prowadzenie swojego biznesu. Nie chcę nawet zaczynać wymieniać pojedynczych projektów, bo wszyscy, bez względu na to jak znaną marką są albo jak duże osiągają obroty, są dla nas tak samo ważni. Jestem dumny z tego, że od ponad dekady nasi klienci rosną szybciej niż rynek e-commerce, mimo iż dzisiaj obsługujemy już sporą część polskiego e-handlu.

Czy Pana zdaniem sprzedawcy internetowi powinni zamieszczać na stronie swojego sklepu elementy budujące zaufanie tj. znak jakości Trusted Shops?

Paweł Fornalski: Zaufanie klienta jest jedną z najważniejszych kwestii. Konsument robiący zakupy w sklepie internetowym, w pierwszej kolejności zwraca uwagę na tzw. ogólne wrażenie, na które składa się między innymi wygląd sklepu, jakość opisów oraz zdjęć i wiele innych czynników. Ważne są też oznaczenia potwierdzające wiarygodność e-sklepu, czyli wszelkie nagrody, osiągnięcia ze strony instytucji, które klient zna lub domyśla się czym się zajmują. Jeżeli klient ufa Trusted Shops, ponieważ spotkał się z tą firmą wcześniej, albo rozumie na czym polega proces certyfikacji, będzie ufał sklepowi ze znakiem jakości, nawet jeśli robi zakupy w tym sklepie po raz pierwszy. Umieszczenie znaku jakości, będzie więc systematycznie poprawiało wyniki sprzedaży w sklepach internetowych, które mogą się pochwalić nim na swojej stronie.

// źródło

Wywiad z pomysłodawcą i organizatorem MRD 2015 – Tomaszem Cieślakiem

tomek pgotoW dniach 7 i 8 października na EXPO XXI w Warszawie odbędzie się kolejna edycja Mobility Reseller Days - wydarzenia branżowego, które skupia firmy i przedsiębiorców branży nowych technologii z Europy Centralnej, Wschodniej oraz Azji. Ideą, która przyświeca Mobility Reseller Days, jest nawiązanie bezpośrednich relacji partnerskich i handlowych. Wydarzenie skupia w sobie również cele edukacyjne – zarówno dla uczestników, jak i gości wydarzenia – które dotyczą rozszerzenia wiedzy o rozwoju lokalnych kanałów sprzedaży, programach partnerskich.

 

Rozmawiamy z Tomaszem Cieślakiem, prezesem wydawnictwa MIT MEDIA Group Sp. z o.o., organizatorem i pomysłodawcą Mobility Reseller Days 2015.

 

To już druga edycja wydarzenia. Jak dziś mógłby Pan podsumować pierwszą edycję, czy udało się spełnić zakładane założenia ?

 

     Tak, ponieważ zauważyliśmy pewną niszę, jeżeli chodzi o eventy branżowe i tak narodziła się idea Mobility Reseller Days. Od pięciu lat organizujemy galę Mobility Trends i widzimy potrzebę spotykania się ludzi z branży IT i Telko. Pierwsza edycja MRD, która odbyła się w ubiegłym roku pokazała, że warto się spotkać i nawiązywać bezpośrednie relacje biznesowe. To przekłada się następnie na sukcesy nie tylko sprzedażowe oferowanych przez wystawców produktów i usług, ale także pozytywnie wpływa na wizerunek marek i ich rozpoznawalność. Dlatego zdecydowaliśmy się na kolejną edycję, ale w nieco zmienionym formacie: dzień dla biznesu i dzień otwarty.

 

 

Czym tegoroczna edycja będzie się różnić od poprzedniej ?

 

   Pierwszy dzień to spotkanie kierowane do biznesu tj. kanały sprzedaży, osoby odpowiedzialne za zakupy w sieciach detalicznych, przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw związanych z branżą IT i Telekom oraz pracowników i kadry managerskiej największych firm telekomunikacyjnych. Będą najważniejsze osoby z branży, wystawcy oraz ci, którzy szukają relacji biznesowych nie tylko w Polsce. Jeśli chodzi o rozwój naszego eventu nastawiamy się na Europę Wschodnią i Bliski Wschód. Podpisaliśmy umowę o współpracy z naszym partnerem z Chin, który będzie z nami współpracował pod kątem kooperacji chińskich firm z polskimi. Natomiast drugi dzień jest dniem otwartym na który zapraszamy wszystkich miłośników nowych technologii. Przygotowaliśmy niespodziankę dla zwiedzających – największą w Polsce wystawę zabytkowych telefonów komórkowych. Wystarczy zarejestrować się na stronie www. mobilityresellerdays.pl, by odebrać bezpłatne zaproszenie na Mobility Reseller Days.

 

Czy październik to dobry termin na tego typu wydarzenie ?

     Ostatni kwartał jest o tyle ciekawy biznesowo, że zawsze mamy do czynienia z największą sprzedażą. Wiąże się to m.in. z back to school, czyli rozpoczęciem roku szkolnego i akademickiego. Potem mamy promocje związaną ze świętami, więc podczas Mobility Reseller Days na pewno pojawi się bardzo dużo ciekawych produktów i usług. Przedstawimy trendy Q4 na 2015 rok. Jest to także idealny czas i miejsce na debiut nowych marek i produktów. W ubiegłym roku na MRD po raz pierwszy w Polsce mogliśmy zobaczyć nowe modele iPhone’a - iPhone6 oraz iPhone6 +. Debiutował także nowy myPhone Luna oraz dwa modele Nokii. Swoją premierę miały także wkraczające na polski rynek marki – Allview i Wiko. W tym roku także będziemy świadkami wielu premier ale na chwilę obecną nie mogę zdradzić szczegółów.

 

W ubiegłym roku nad Mobility Reseller Days patronat objęło wiele ważnych instytucji państwowych i mediów. Jak wygląda to w tym roku ?

 

     Ta edycja spotkała się z równie ogromnym zainteresowaniem. Patronat honorowy objęło: Ministerstwo Gospodarki, Urząd Komunikacji Elektronicznej, Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy oraz Polska Agencja Inwestycji Zagranicznych. Mamy również dobre relacje z mediami branżowymi, ale tu zaprosiliśmy media docierające do kanałów sprzedaży oraz tytuły zarówno o charakterze biznesowym i lifestylowym. Udział w wydarzeniu daje możliwość promocji firmy i jej produktów w całej branży, dlatego współpraca opiera się na wymiernych korzyściach, zarówno dla nas, jak i dla naszych partnerów i sponsorów.

 

   Serdecznie zapraszam czytelników na Mobility Reseller Days, które odbędzie się już 7 i 8 października 2015 r. na EXPO XXI w Warszawie.


Przepis na e-sukces po polsku – o powstawaniu i prowadzeniu sklepu online Sklep-intymny.pl rozmawiamy z jego właścicielem, Łukaszem Świętochowskim.

zakupy1Sklep-intymny.pl świętuje w tym roku pięciolecie swojego istnienia. Porozmawiajmy zatem o jego początkach – czy były one trudne?

 

Pięć lat minęło od momentu, gdy porzuciłem drobny handel na Allegro i przestawiłem się na prowadzenie sklepu w pełnowymiarowy sposób. Ale tak naprawdę handluję w sieci już od dziesięciu lat. Zaczynałem od drobnej sprzedaży feromonów, byłem jednym z pierwszych sprzedawców tego typu artykułów w Polsce, jednak było to tylko dorabianie do pensji, jaką otrzymywałem pracując na etacie. Interesy szły różnie – raz lepiej, raz gorzej, na sukces jednak trzeba było jeszcze trochę poczekać. Można zatem powiedzieć, że przecierałem szlaki dla polskiego e-biznesu. Gdy w 2009 roku rzuciłem pracę i pożegnałem się (choć tylko na jakiś czas) z Allegro, postawiłem na rozwijanie własnego, rozpoznawalnego w sieci i oferującego najlepsze produkty, sklepu erotycznego. Wtedy przedsięwzięcie zaczęło nabierać właściwego rozmachu. Oczywiście, wymagało to naprawdę wiele wysiłku i cierpliwości.

Jaka była zatem skala tego przedsięwzięcia?

 

W 2009 roku zrealizowałem ok. 200 zamówień, zatem trudno było jeszcze mówić o powodzeniu interesu, w który trzeba było dużo zainwestować i który pochłaniał niesamowite ilości energii. Ale już rok później miałem ok. 3,5 tysiąca zamówień, a w 2012 roku – 16 tysięcy. Jak widać, sklep szybko się powiększał i w tej chwili jest jednym z najbardziej liczących się na polskim rynku. A do tego powstał wyłącznie z mojej inicjatywy – nie jest zaadaptowaną na polski rynek sieciówką.

Co zatem zadecydowało o wzroście sprzedaży?

 

Na pewno zaufanie, jaki darzyli mnie klienci. Byłem nie tylko jednym z pierwszych osób, które sprzedawały w polskiej sieci feromony, ale również stawiałem na dobrą opinię wśród klientów oraz wysoką jakość towaru. Nie wciskałem nikomu byle czego, byle tylko zarobić parę złotych. A wszystko po to, by stworzyć łatwo rozpoznawalną markę – elegancki love store dla ludzi, którzy wiedzą, czego chcą. Bo przecież jeszcze kilka lat temu przeciętnemu Polakowi sex shop kojarzył się z obskurną dziurą w obdrapanej kamienicy albo budą z pleksi, w której sprzedawano świerszczyki i wibratory. Mnie zawsze było bliżej do wizji ekskluzywnego salonu z piękną bielizną i środkami wzbogacającymi doznania zmysłowe, takie właśnie wyobrażenie o sex shopie wprowadziłem w życie w wersji internetowej – choć dużo myślę też ostatnio o jego stacjonarnym wydaniu.

Jakie działania marketingowe przez Pana stosowane zalicza Pan do najskuteczniejszych?

Początkowo o rozwoju nowo powstałego sklepu zadecydował marketing szeptany – ktoś zrobił u mnie zakupy, był sprzedazzadowolony z ich przebiegu, jakości towaru i poważnego traktowania jako klienta, zatem polecał mnie znajomym. Także dziś lojalność wobec moich klientów jest dla mnie najważniejszą zasadą działalności, dlatego też sklep ma bardzo dobre recenzje i liczne pozytywne komentarze na Opineo. Duży wpływ na zwiększenie sprzedaży miał udział Sklepu-intymnego w zakupach grupowych oraz programach partnerskich. W zeszłym roku wróciłem też na Allegro, które cieszy się dużą popularnością, więc szkoda zaprzepaścić szanse, jakie stwarza obecność w tym serwisie. Najważniejsza dla każdego sklepu online jest chyba jednak aktywność w social mediach. Nie chodzi tylko o bierną obecność na Facebooku, ale raczej o organizowanie konkursów, ogłaszanie promocji, publikowanie ciekawych materiałów związanych z oferowanymi przez sklep produktami, zabieranie głosu w dyskusjach.

A czy korzysta Pan z narzędzi, jakie oferuje marketing internetowy? Jak ocenia Pan skuteczność takich działań?

 

Dobra firma zajmująca się pozycjonowaniem to doskonała inwestycja, którą mogę polecić każdemu przedsiębiorcy, który chce prowadzić działalność w Internecie – bez względu na to, co chce sprzedawać. Miałem kiepskie doświadczenia z tradycyjnymi formami reklamy, która nie przekładała się na wzrost sprzedaży w Internecie, natomiast możliwości, jakie daje SEO, są nie do przecenienia. Przede wszystkim sprawia, że sklep jest widoczny w sieci i znajduje się wysoko w wynikach wyszukiwania Google'a. A na co komu sklep internetowy, o którym nikt nie wie?

Jak Pan uważa, czy prowadzenie e-biznesu jest dziś łatwiejsze, niż przed laty, czy też staje się coraz bardziej skomplikowane?

 

Gdy rozpoczynałem działalność, handel internetowy był nieco łatwiejszy – wystarczyło w zasadzie tylko konto na Allegro – lecz nie dawał tylu możliwości, co dziś. Strony sklepów wirtualnych były przeważnie brzydkie, a konkurencja była jeszcze niewielka, zatem teoretycznie łatwiej było się wybić. Z drugiej jednak strony mamy dziś mnóstwo narzędzi ułatwiających prowadzenie e-biznesu, a także dostęp do wiedzy, której w 2004 roku po prostu jeszcze nie było. Istnieją przecież podręczniki do zakładania sklepu internetowego, portale poświęcone problematyce e-commerce, firmy oferujące usługi SEO, a nawet możliwość korzystania ze szkoleń Google'a. Łatwiej jest dziś zatem o narzędzia umożliwiające stworzenie przyjaznego klientowi sklepu, który wygląda jak elegancki pasaż handlowy, jest prosty w obsłudze, a do tego jest dobrze widoczny w sieci.

Jaka w takim razie powinna być dobra strona www sklepu online?

 

Przejrzysta, intuicyjna, przyjazna, oferująca bezpieczeństwo. Co to znaczy? Że klient może wybrać sobie najdogodniejszą formę zapłaty za towar i mieć pewność, że transakcja przebiegnie bez zarzutu. Mój sklep może się pochwalić certyfikatem Trusted Shops, który gwarantuje, że klient jest objęty ochroną, a każdy zakupiony towar może wymienić lub zwrócić, jeżeli cokolwiek budzi jego wątpliwości. Zakupów w dobrym sklepie można dokonać za pomocą kilku zaledwie kroków – to również bardzo ważne, bo jeżeli klient sklepu online musi wypełnić zbyt wielką ilość formularzy lub przejść zbyt skomplikowany proces rejestracji, najczęściej rezygnuje z finalizowania transakcji. Poza tym przesyłki z mojego sklepu dostarczane są w dyskretny sposób – żadne niepowołane osoby nie dowiedzą się, że paczka pochodzi ze sklepu erotycznego. Oczywiście, klient może zadecydować również o tym, jaka będzie forma jej dostarczenia – odbiór na poczcie, kurier, paczkomat... Zawsze, gdy użytkownik czuje, że ma duży wpływ na proces dokonywania zakupu, a jednocześnie nie jest to zbyt skomplikowane, odbiera sklep jako przyjazny klientowi, istnieje zatem ogromna szansa, że jeszcze do niego wróci.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Z Łukaszem Świętochowskim ze http://www.sklep-intymny.pl/ rozmawiał Mateusz Jabłoński.

Wywiad z Tomaszem Kreczmarem organizatorem konferencji GIT Money Talks

git

eBo.edu.pl:  Konferencja GIT: Money Talks 2013 to trzecie z kolei przedsięwzięcie tego typu.

Nabieracie wiatru w żagle? Rozkręcacie się? Istnieje na polskim rynku potencjał na przedsięwzięcia

tego typu?

Tomek Kreczmar (dyrektor artystyczny Konferencji GIT): Żywię przekonanie, że jest w Polsce miejsce

na imprezy tego typu jak GIT: Money Talks i podobne. Głód wiedzy dotyczący rynku gier rośnie

z miesiąca na miesiąc, z roku na rok. Po prostu to rynek bardzo interesujący i wciąż rozwijający

się. A wraz z nim rozkręcają się przeróżne poboczne działania – takie jak GIT: Money Talks albo

Digital Frontier czy krakowskie cyfrowe smoki. Dodam może tylko, że po raz pierwszy NoNoobs

organizuje konferencję skupiającą się na konkretnej tematyce związanej ze światem gier. To z jednej

strony swego rodzaju próba, a z drugiej też świadectwo czasów – mechanizmy rządzące rynkiem

cyfrowej rozrywki stają się coraz bardziej różnorodne i złożone, wymagają nieustających niemalże

poszukiwań… i badań.

eBo.edu.pl:  Obecnie w zasadzie wszyscy mówią o monetyzacji rynku gier. Czy to nie jest

takie „zaklinanie rzeczywistości”, bo klient-gracz w zasadzie przyzwyczaił się już do otrzymywania

wielu rzeczy za darmo?

Tomek Kreczmar: Być może to jest właśnie najważniejsze pytanie, na które odpowiedź znajdą

uczestnicy konferencji? J A na poważnie – rynek cyfrowej rozrywki jest tak szeroki, że naprawdę

trudno mówić o przyzwyczajeniach, jednolitych mechanizmach. Co ważniejsze, zmienia się on

bardzo szybko. Jest wreszcie bardzo zdywersyfikowany. Mamy wszak ogromny rynek gier mobilnych

dystrybuowanych drogą sklepów cyfrowych. Są coraz prężniej rozwijające się gry F2P. Mamy tytuły

przeglądarkowe, abonamentowe czy „klasyczne”, pudełkowe. Owszem, tzw. hardcore’owy gracz

jest już nieźle wyrobiony i wiele oczekuje – też za darmo – ale czy aby wydaje najwięcej? Warto też

pamiętać choćby o całym obszarze e-sportu, również generującego olbrzymie pieniądze. Na zupełnie

innych zasadach niż sprzedaż gier.

eBo.edu.pl  Kto może najbardziej skorzystać dzięki Waszej konferencji, dowiedzieć się czegoś

ciekawego? Kogo byś zachęcał do udziału w niej?

Tomek Kreczmar: Konstruując program GIT: Money Talks chcieliśmy pokusić się o pokazanie

możliwie wielu mechanizmów rządzących finansami w świecie cyfrowej rozrywki. Będzie zatem cośIMG 3569

dla inwestorów, którzy szukają ciekawych projektów. Coś dla siebie znajdą deweloperzy i wydawcy

gier poszukujący nowych rozwiązań lub ciekawostek. Pojawią się też tematy dla przedstawicieli firm,

dla których rynek cyfrowej rozrywki to dobry obszar do tzw. cross-promocji (banki, branża komórkowa,

operatorzy sieci internetowych). Rzecz jasna pojawią się też ciekawe kwestie dla analityków rynku czy

osób zainteresowanych rynkiem gier jako takim.

eBo.edu.pl  Powiedz kilka słów na temat prelegentów i tematów, które zostaną poruszone. Na jaki

panel Twoim zdaniem należy zwrócić szczególną uwagę?

Tomek Kreczmar: Wszystkie tematy są dla mnie interesujące, bo przecież tak starałem

się „dyrektorować artystycznie”. To trochę tak jak z własnymi dziećmi – trudno wskazać to, które

kocha się najbardziej, prawda? Oczywiście radzę baczną uwagę zwrócić na prezentacje zagranicznych

gości. Rzadko zdarza się, by w Polsce pojawił się przedstawiciel rynku z Ameryki Łacińskiej. A Christian

Borneman z BoaCompra ma ogromną wiedzę dotyczącą wschodzących rynków gier F2P. Warto

posłuchać… Niewątpliwie warto też dowiedzieć się, jak rynek gier F2P postrzega firma Crytek. Wszak

Cevat Yerli powiedział przy okazji produkcji gry Warface, że przyszłością tzw. tytułów AAA są właśnie

produkcje F2P. Ponadto będą też rady dla firm stawiających pierwsze kroki w świecie gier. Będzie

o esporcie, który w końcu zaczął być coraz lepiej doceniany. Będzie o grach społecznosciowych i o

cyfrowej dystrybucji. O kasie będzie dużoJ

eBo.edu.pl  Jakiś czas temu odbyła się konferencja developerow podczas festiwalu DD. Wielu

obserwatorów odniosło wówczas wrażenie, że twórcy nie wiedzą, albo nie chcą mówić o tym, jak

robić popularne i dobre gry. Nie boicie się posądzenie o to, że „teoretyzujecie”?

Tomek Kreczmar: Przede wszystkim trudno oczekiwać, by deweloperzy wykładali wszystkie karty na

stół. Branża cyfrowej rozrywki to tak duże pieniądze, że wiele firm trzyma karty przy orderach, a atuty

chowa w rękawach. Z drugiej strony, wielu deweloperów po ludzku nie wie, co do końca zaskoczy.

Gdyby zapytać twórców Angry Birds, dlaczego ich gra okazała się takim sukcesem, zaczną sami

teoretyzować. To tak niezwykły, różnorodny i trudny rynek - szczególnie w obliczu nowych konsol,

które nadchodzą – by łatwo było wskazać trendy.

eBo.edu.pl  Jak z perspektywy własnych doświadczeń i obserwacji oceniasz to co dzieje się na rynku

gier? Czy nie jest on właśnie zbyt labilny i dynamicznie się zmieniający, na to żeby przedstawiać jakieś

gotowe rozwiązania?

Tomek Kreczmar: Dynamika zmian i rosnące oczekiwania wydawców to chyba największe problemy –

czy raczej wyzwania – przed jakimi stoi cyfrowa rozrywka. Gotowe rozwiązania są dziś bardzo trudne,

bo jeden produkt konkurencji, jeden nowy pomysł potrafi zrujnować całe miesiące przygotowań.

I pożreć olbrzymie pieniądze. Ale dotyczy to nie tylko cyfrowej rozrywki. To problem szerszy,

wynikający z tempa zmian. Owszem, gry wideo to taka forpoczta, gdzie nieustająco bardzo dużo się

dzieje. Ale i w świecie komputerów pojawienie się tabletów wiele zmieniło. Warto też pamiętać, że

wiele spostrzeżeń da się zastosować szybko i od razu, nie wybiegając daleko w przyszłość. Zatem

długofalowe gotowe rozwiązania są trudniejsze do przygotowania niż te na krótszą metę.

eBo.edu.pl  Czy wybiegacie już w przyszłość? Czemu będą poświęcone kolejne konferencje GIT? Jak

długo trwa organizowanie takiej imprezy, ile kosztuje i co decyduje o doborze prelegentów?

Tomek Kreczmar: Już teraz wiadomo, że we wrześniu NoNoobs zorganizuje Game Industry Trends

bez podtytułu – dwudniową konferencję z dodatkowymi smaczkami, wzorowaną na edycja z roku

2012 i 2013, ale (miejmy nadzieję) z dużo większym rozmachem. Już powoli się zabieramy za

dobieranie tematyki, poszukujemy ciekawych prelegentów i jeszcze ciekawszych gości. Jak zatem

łatwo policzyć, zorganizowanie dużej konferencji to kilka miesięcy pracy, których kulminacją są

dwa-trzy intensywne dni tuż przed, mega-emocjonujący czas w trakcie i rozluźnienie-odespanie

po. Co do kosztów, to pytanie nie do mnie, jako że odpowiadam za warstwę merytoryczną. Mogę

zatem powiedzieć więcej o doborze prelegentów. Przede wszystkim z jednej strony szukam

ciekawych tematów i osób, które mogą o nich opowiedzieć. A z drugiej – rozglądam się za ciekawymi

osobistościami, które chciałbym zobaczyć na scenie. I w tym roku też poszukujemy gwiazd w Polsce i

zagranicą. Marzeniem wszystkich organizatorów jest stworzenie imprezy, na której po prostu wypada

się pojawić „osobistościom”.

Wywiad z Lukasem Maixnerem

LukasMaixnerJak mierzyć efektywność działań w social media?

 

„Obserwujemy przyjmowanie nowej roli przez media społecznościowe, jaką jest dbałość o klienta. Ludzie oczekują takiego samego poziomu obsługi klienta w każdym kanale, niezależnie od tego, czy jest to e-mail, call center, czy komunikacja na profilach brandu w social media.” - wywiad z Lukasem Maixnerem, współzałożycielem Socialbakers.com, największego na świecie portalu ze statystykami z obszaru social media.

 

Katarzyna Zemlik, Eura7: Czym zajmuje się Socialbakers.com?

 

Lukas Maixner, Socialbakers.com: Pomagamy klientom i markom monitorować i zrozumieć social media. Dostarczamy analitycznych narzędzi, które mierzą jak działania marek wypadają na tle ich konkurencji, wskazujemy jakie działania okazują się najskuteczniejsze oraz tworzymy efektywną strategię w social media.

 

KZ: Toczą się dyskusje na temat tego, czy da się zmierzyć ROI w social media. W jaki sposób można mierzyć efektywność działań w mediach społecznościowych?

 

LM: ROI różni się w zależności od branży. Jednak analizując efektywność działań w social media, możemy znaleźć jeden wspólny mianownik - niezwykle ważne jest, by nie koncentrować się wyłącznie na jednym pomiarze. Istnieje wiele wskaźników, które marki muszą wziąć pod uwagę, takich jak: współczynniki zaangażowania, jakość obsługi klienta, przyrost fanów czy najbardziej angażujące posty. Dane te w połączeniu ze sobą zapewnią, że twoja marka osiągnie większy zasięg, wyższe współczynniki klikalności, a nawet sprzedaży.

 

KZ: Jaka będzie Twoim zdaniem rola social media w komunikacji marek w 2013 roku?

 

LM: Obserwujemy przyjmowanie nowej roli przez media społecznościowe, jaką jest dbałość o klienta. Ludzie oczekują takiego samego poziomu obsługi klienta w każdym kanale, niezależnie od tego, czy jest to e-mail, call center, czy komunikacja na profilach brandu w social media. Z tego powodu, bardzo ważna dla marek jest otwartość na klienta odpowiadanie na tak wiele pytań klientów, jak to tylko możliwe, w jak najkrótszym czasie.

 

KZ: Czy social media mogą wyprzeć inne rodzaje komunikacji?

 

LM: Nie jestem pewien czy media społecznościowe wyprą inne formy komunikacji, ale sądzę, że będziemy świadkami większej integracji kanałów komunikacji i przesunięcia nacisku na społecznościowość-lokalność-mobilność. Użytkownicy doceniają to, że social media są szybką i ogólnie dostępną drogą komunikowania się i wykorzystują to.

 

KZ: W jakich mediach społecznościowych masz konto? 

 

LM: Facebook, LinkedIn, Twitter, Pinterest, Instagram, Foursquare, YouTube i Tumblr. Najbardziej aktywny jestem na Facebooku i LinkedIn, czy udostępniając treści z takich platform, jak Instagram, Foursquare itp. na Facebooku.

 

KZ: Czy wyobrażasz sobie bez nich życie?

 

LM: W żadnym wypadku! Nawet jeśli czasami nie postuję zbyt często, to nadal jest to źródło, gdzie pozyskuję wartościowe dla mnie treści.

 

KZ: Socialbakers.com monitoruje Twittera, Facebooka, YouTube, LinkedIn i Google+. Obecność, w którym z tych serwisów Waszym zdaniem, daje markom stosunkowo największe korzyści?

 

LM: Bardzo wiele zależy od tego, w jakiej branży działa marka. Na przykład marki z obszaru: przemysłu lotniczego, branży FMCG i telekomunikacji mają znacznie więcej Fanów na Facebooku. Naturalnie, dobre efekty przyniosłoby im skupienie się na komunikacji w tym kanale. Z drugiej strony media mają większość swoich zwolenników na Twitterze i to na nim powinny skupić swoją uwagę.

 

KZ: Jakim danym powinni bacznie przyglądać się marketerzy analizują obecność marki w social media? Co jest Twoim zdaniem najważniejsze?

 

LM: Marketerzy powinni zwracać uwagę na wzrost liczby fanów, posty marek, interakcję z fanami czy ich zaangażowanie, posty dodawane przez fanów i szybkość odpowiedzi marek - to czynniki determinujące sukces w social media. Ponieważ skuteczne strategie pomiaru w mediach społecznościowych mierzą każdy z tych wskaźników, powinni skoncentrować się na opracowaniu sposobów osiągnięcia wyznaczonych celów.

 

KZ: Czego uczestnicy konferencji Internet ASAP dowiedzą się podczas Twojej prelekcji?

 

LM: Dostarczymy interesujących, lokalnych danych i spostrzeżeń, które nie zostały jeszcze nigdzie opublikowane. Uczestnicy zdobędą większą wiedzę i zrozumienie rynków, na których działają.

 

KZ: Jak Twoim zdaniem wyglądają polskie marki w mediach społecznościowych?

 

LM: Polskie marki, podobnie jak inne marki na całym świecie, rozumieją znaczenie wykorzystania mediów społecznościowych w swoich strategiach marketingowych. Social media są również wykorzystywane przez nie do obsługi klienta.

 

Na konferencji Internet ASAP Lukas Maixner powie, jak mierzyć efektywność działań w social media i w oparciu o te informacje tworzyć optymalną strategię dla marki.

 

Organizatorem konferencji jest Eura7 Sp. z o.o. Wydarzenie zostało objęte Patronatem Honorowym przez: Miasto Kraków, IAB Polska oraz Socialbakers.com  i eBo


internet business

© eBiznesOnline. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu.